Przed nami rodzinny czas Wielkanocy i szykowania świątecznych koszyków. W związku z tym warto posłuchać rady Sancho Pansy sprzed ponad 400 lat. Wyjaśnię też, dlaczego od Marka Twaina wolę podejście amerykańskiego noblisty i co jest moją polisą na nieprzewidywalność. Zapraszam!
Dywersyfikacja, czyli abecadło inwestowania
Stawianie wszystkiego na jedną kartę nigdy nie jest rozsądne. Szczęście sprzyja przygotowanym i dlatego najlepsze biznesy opierają się na wielu filarach. Jak zminimalizować ryzyko inwestycyjne – pokazują najlepsi.
Elon Musk zarabia na Tesli, misjach kosmicznych, mediach społecznościowych, sztucznej inteligencji i wielu, wielu innych, bardzo często (na pozór) w ogóle niepowiązanych ze sobą biznesach.
Polski Maspex zdywersyfikował swój zakres działania tak bardzo, że trudno jednoznacznie zakwalifikować go do konkretnej kategorii, bo ma już w swoim portfolio prawie… 70 marek.

Kreowany na lidera polskiego biznesu Rafał Brzoska już w kilku europejskich krajach stawia z sukcesem swoje paczkomaty, a do tego dokłada płatności mobilne i wchodzi z impetem w rynek e-commerce. Poza tym inwestuje m.in. w biznesy mediowe (XYZ), AI, a nawet… kosmos.
Mark Twain vs Sancho Pansa
Dywersyfikacja jest kluczem zarówno do bezpieczeństwa, jak i maksymalizowania prawdopodobieństwa osiągnięcia sukcesu. Mark Twain w książce Pudd’nhead Wilson (1894) żywo kpił jednak z takiego nastawienia do ryzyka, pisząc:
„Głupiec mówi: 'Nie kładź wszystkich jajek do jednego koszyka’. Ale mądry człowiek mówi: 'Włóż wszystkie jajka do jednego koszyka i… bardzo uważnie pilnuj tego koszyka!’”.
Być może napisał tak dlatego, że sam stracił mnóstwo pieniędzy inwestowaniu w różne niepowiązane ze sobą biznesy, co niemal doprowadziło go do bankructwa… Cóż, byt kształtuje świadomość.
Nie ulega jednak wątpliwości, że postawienie wszystkiego na jedno aktywo, nawet najlepiej wyselekcjonowane, w długim terminie jest bardzo ryzykowne. Może przynieść ogromne zyski, jeśli ruch okaże się trafiony, ale równie dobrze może doprowadzić do gigantycznych strat, po których ciężko będzie się podnieść. Są zresztą matematyczne dowody na to, że nie warto tak działać, ale o tym później.
Z całą pewnością dywersyfikacja jest jednak najważniejszym czynnikiem minimalizującym ryzyko porażki. Bo nawet jeśli upadnie mi jeden koszyk i rozbiją się umieszczone w nim jajka, to będę miał pozostałe koszyki, w których moje jajka (pieniądze) będą bezpieczne.
Czy nie jest to jednak przesadny pragmatyzm? Niedługo do tego wrócę.
Dywersyfikacja jest czymś, o czym myślę w wielu aspektach życia codziennego. Chcę na przykład, by mój domowy budżet był zasilany z różnych źródeł. Kosztuje to wiele energii, ale jest podstawą spokoju, na którym najbardziej mi zależy. Nie chcę być nigdy uzależniony od jednego źródła dochodu, dlatego staram się je dywersyfikować.
Podobnie postępuję ze swoimi finansami, dywersyfikując zarówno miejsca lokowania pieniędzy, jak i instrumenty, w które inwestuję. Finansowa poduszka bezpieczeństwa, którą każdy powinien mieć(1), znajduje się w zupełnie innym miejscu, niż długoterminowe inwestycje. Te z kolei również są rozbite na kilka instytucji finansowych (konta maklerskie w różnych bankach) i kilka instrumentów (złoto, obligacje skarbowe, akcje). Akcje zaś również są zdywersyfikowane, ponieważ inwestuję w ETF na akcje globalne.
Już ponad 400 lat temu Miguel de Cervantes, ustami sympatycznego Sancho Pansy z Don Kichota, powiedział:
„Mądry człowiek nie powinien wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka”.
Dlaczego dywersyfikuję?
Dywersyfikuję, żeby spokojnie spać. I akceptuję koszt, jaki za to płacę. Tu akurat nie ma „darmowych lunchy”. Kosztem minimalizowania ryzyka jest oczywiście potencjalnie niższy zysk. Jestem jednak – jak sam siebie kiedyś nazwałem – inwestycyjnym zgredem(2), więc cierpliwość i zrozumienie sensu długoterminowego inwestowania nie są dla mnie najmniejszym nawet problemem. Nie zaryzykuję więc bezpieczeństwa moich pieniędzy i spokojnego snu na rzecz potencjalnie dodatkowych kilku procent zysku.
Sen warty Nobla: dlaczego wybieram matematykę Markowitza nad brawurę Twaina
Wszystko, co dzieje się wokół rynków finansowych, to tak naprawdę wyłącznie inwestycyjny szum. Największe kryzysy finansowe w długim terminie okazywały się jedynie „ząbkiem” na wykresie kursu indeksu akcji, choć w krótkim terminie (15-35 miesięcy) przyprawiały oczywiście o zawrót głowy i rujnowały niejednego inwestora.
Czas na dowód naukowy, o którym wspomniałem wcześniej. W 1990 roku amerykański ekonomista Harry Markowitz otrzymał Nagrodę Nobla (a konkretnie Nagrodę Banku Szwecji, która od 1969 roku przyznawana jest przez Królewską Szwedzką Akademię Nauk w dziedzinach ekonomicznych na tych samych zasadach, co inne „Noble”) za stworzenie Modern Portfolio Theory. Prawie 40 lat wcześniej matematycznie udowodnił – i jako jeden z pierwszych głośno o tym mówił – że ryzyko całego portfela jest mniejsze niż suma ryzyk jego poszczególnych składników.
W finansach osobistych zdecydowanie wolę Markowitza i Sancho Pansę niż Marka Twaina. Wolę matematykę i prawdopodobieństwo od przeczucia i brawury.
MSCI ACWI (3), czyli indeks akcji globalnych, w który sam inwestuję w ramach mojego portfela długoterminowego, konsekwentnie pnie się w górę. Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie – choć dla wielu inwestorów aktywnych bolesne i bardzo dotkliwe – uszczupliły aktualny zysk mojego portfela długoterminowego o zaledwie 2,4%. Delikatnie rzecz ujmując – nie wpływa to na komfort mojego snu.

Dywersyfikacja powoduje, że inwestycyjny szum nie dyktuje mi, co mam robić. Aktualnie nie zastanawiam się nad wahaniami cen ropy, sytuacją w cieśninie Ormuz, brakami helu, zamkniętymi szlakami handlowymi czy spadkami cen złota. Nie przejmowałem się tym w czasie pandemii i nie analizowałem też niczego po wybuchu wojny na Ukrainie. Dlaczego? Bo nie musiałem. Mój zdywersyfikowany portfel zbudowany jest w taki sposób, by chwilowe spadki jednego aktywa bilansowane były wzrostami innego.
Dywersyfikacja moją polisą na nieprzewidywalność
Świat jest dziś zwariowany i nieprzewidywalny. O ważnych momentach potrafi z dnia na dzień decydować wpis w social mediach prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nie mam wpływu na wiele rzeczy i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Ponadto wiem, że jako inwestor indywidualny jestem na szarym końcu łańcucha pokarmowego całego sektora finansowego. Akceptuję te ograniczenia, dlatego nie ryzykuję próbując przewidywać przyszłość.
Bo szklana kula nie istnieje.
I właśnie dlatego umieszczam swoje inwestycyjne jajka w kilku koszykach, żeby nawet w przypadku poważnych problemów, wszystkie się nie potłukły. Moją polisą na nieprzewidywalność jest dywersyfikacja. A jaka będzie Twoja?
Wesołych Świąt!
Tata Inwestor
Źródła:
(1) Finansowa poduszka bezpieczeństwa – dlaczego warto ją mieć i ile powinna wynosić?
(2) Jestem inwestycyjnym zgredem
(3) MSCI ACWI – indeks akcji globalnych
***
Seria „Finansowe dzieci”:
Jak rozmawiać z dziećmi o pieniądzach
Seria „Budowa strategii inwestycyjnej”:
Jestem inwestycyjnym zgredem
Jak wyznaczyć cel inwestycyjny?
Mój przyjaciel czas, czyli horyzont inwestycji
Seria „Edukacyjnie o PPK”:
Edukacyjnie o PPK: „Nawet twórcy ustawy nie przypuszczali, jak wielką traumą społeczną jest OFE
Edukacyjnie o PPK: dlaczego rezygnujesz z podwyżki!?
Edukacyjnie o PPK: czy może być twoją poduszką finansową?
Edukacyjnie o PPK: największa wada programu
Światowy Dzień Oszczędzania: zacznij płacić sobie!
PPK inwestycją, nie kosztem: wyliczenia dla pracodawców
Lekcja konsekwencji z PPK, czyli jak odłożyć 10 000 zł przy najniższej krajowej
Ile pieniędzy straciłeś nie dołączając do PPK? [WYLICZENIA]
Seria „Finansowa poduszka bezpieczeństwa”:
Finansowa poduszka bezpieczeństwa – dlaczego warto ją mieć i ile powinna wynosić?
Finansowa poduszka bezpieczeństwa – 6 kroków do jej zbudowania
Gdzie przechowywać finansową poduszkę bezpieczeństwa?
Seria „Budżet domowy”:
Budżet domowy – gdzie “rozchodzą się” moje pieniądze?
Finanse osobiste, czyli moje podejście do pieniędzy
Seria „Komentarze”:
Osobiste Konto Inwestycyjne – kierunek słuszny, tylko droga (jeszcze) nie ta

